wtorek, 24 lipca 2012

Mazda 3 MPS – pociąg do adrenaliny

Są na świecie rzeczy, których z natury nie powinno się ze sobą łączyć. Parę w postaci wysokiej mocy i napędu wyłącznie na przednie koła można z pewnością zaliczyć do tej grupy. Na przekór teorii wraz z coraz mocniejszymi modelami określanymi jako hot-hatch wychodzi jednak coraz więcej producentów. Jak na tym tle wypada Mazda 3 MPS – japoński reprezentant tego modnego w ostatnim czasie segmentu?

Pociąg nadjeżdża

Drapieżny hatchback produkowany w japońskim Hofu już na pierwszy rzut oka odróżnia się od pozostałych modeli. Lekka i dynamiczna sylwetka kompaktowego auta przykuwa wzrok niepokornymi detalami, które kokieteryjnie zachęcają, by mimo dziesięciu miniętych przed chwilą egzemplarzy Mazdy 3 akurat temu przyjrzeć się nieco bliżej.
Większość gapiów zainteresuje się charakterystycznym daszkiem na pokrywie silnika, pokaźną tylną lotką i dwiema końcówkami układu wydechowego. Część dostrzeże ostrzej zarysowane zderzaki, ciekawie ukształtowaną atrapę chłodnicy czy listwy progowe oraz 18-calowe obręcze z niskim profilem ogumienia.
Osoby najbardziej zorientowane w temacie nie będą na to zwracać uwagi, bo oznaczenie MPS, czyli Mazda Performance Series, powie im wszystko. Wiele razy widzieli to auto na zdjęciach i wiedzą, na co je stać. Jedni będą chcieli wejść do środka, drudzy od razu zapytają, jak to jeździ.
 Proszę zająć miejsca, za chwilę ruszamy

Zajęcie miejsca w fotelu nie wywoła jakichś większych emocji. Kolejna nieźle wykończona Mazda z dość prosto ukształtowanym kokpitem otulającym dwa wyświetlacze (radia z klimatyzacją i komputera pokładowego) oraz osadzone w tubach zegary. Obsługa wentylacji za pomocą trzech pokręteł i kilku przycisków funkcyjnych to świetne i często stosowane rozwiązanie, kierunki nawiewów zawarto w jednym przełączniku – brawa za ograniczenie zbędnych przycisków. W przypadku panelu audio jest natomiast zupełnie odwrotnie i znajdziemy ich aż nadmiar. „Guzików” nie pożałowano także na kierownicy.
Każde działanie związane z klimatyzacją lub radiem skutkuje pulsowaniem podświetlenia w określonych miejscach, co również subtelnie uatrakcyjnia deskę rozdzielczą. Sam zestaw nagłośnieniowy firmowany logo Bose gra wybornie – szkoda tylko, że nie ma wejścia USB. Wraz ze srebrnymi wstawkami, aluminiowymi nakładkami na pedały i czerwonymi akcentami tapicerki szybko wprowadza do ciemnej kabiny weselszy nastrój. Jakość wykończenia jest niezła, chociaż przy niektórych plastikach (elementy tunelu środkowego czy boczków drzwi) czuć jeszcze oddech księgowych. Na szczęście nie dopuszczono do tego, aby cokolwiek w samochodzie zaskrzypiało lub zatrzeszczało, a nastawy zawieszenia wymuszają pracę całej konstrukcji.
Z perspektywy kierowcy czuć wyraźną różnicę w fotelach, zamontowane w wersji MPS są po prostu rewelacyjne. Umiarkowanie miękkie siedzisko jest bardzo wygodne i nie męczy nawet podczas długiej podróży, oparcie z szerokimi skrzydłami świetnie podpiera korpus w zakrętach, a głowa może spoczywać na miękkim zagłówku. Dzięki zastosowaniu półskórzanej tapicerki ciało nie poci się nawet przy dużym upale. Również obszyta skórą kierownica o dość cienkim i twardym wieńcu bardzo dobrze leży w dłoniach. Mimo niewielkiego wyprofilowania chwyt jest przyjemny, jednak moim zdaniem w takim samochodzie kierownica mogłaby być jeszcze trochę mniejsza.
Rodzinno-miejski charakter tego auta to już tylko pozory. Ten, kto stawia na uniwersalne cechy hatchbacka, kupi zapewne inną wersję, ale warto wspomnieć dla formalności, że jak na kompakt Mazda 3 jest dość długa, dzięki czemu w kabinie zmieszczą się cztery dorosłe osoby i zadowalający bagaż. Tutaj jednak cała uwaga powinna być skupiona nie na pasażerach i walizkach, ale na zachciankach kierowcy, ale z drugiej strony takie codzienne udogodnienia jak podgrzewana przednia szyba czy system RVM monitorujący martwe pole w lusterkach są nie do przecenienia.

Jeśli stoisz, trzymaj się poręczy

Czas odpalić silnik. Bezkluczykowy system rozruchu z przyciskiem Start/Stop budzi do życia czterocylindrową jednostką o litrażu 2,3 z turbodoładowaniem. Zimny silnik wita kierowcę subtelnym pomrukiem, po rozgrzaniu jest jeszcze ciszej. Układ wydechowy jest według mnie zbyt spokojny – dźwięk, jaki dostarcza samochód podczas jazdy, to jeden z głównych czynników wywołujących emocje u kierowcy. Mazda 3 MPS stara się zbytnio nie zdradzać, a może nie chce prowokować?

Zacznę od jednostki napędowej. W miarę płaska krzywa momentu obrotowego i mocy mogłyby na to nie wskazywać, jednak podczas jazdy czuć rozwarstwienie charakterystyki na dwie części. W zakresie do 3500 rpm widać wyraźną ospałość i niechęć do gwałtownego nabierania  prędkości obrotowej. Mazda zapewnia, że odpowiednie sterowanie pracą pojedynczej turbosprężarki niweluje efekt tzw. turbodziury, jednak w rzeczywistości jest on nadal dość mocno odczuwalny. Nie jest to oczywiście taki lag jak w turbodoładowanych silnikach sprzed lat, jednak w porównaniu z nowoczesnymi rozwiązaniami doładowania wypada zauważalnie słabiej. Po przekroczeniu okolic 3500 rpm w czerwoną Mazdę 3 MPS wstępuje szatan.
Silnik łapie głęboki oddech – ścieżka świeżo wciągniętej mieszanki azotu i tlenu zaczyna działać – czuć kopniaka, a cyfrowy wskaźnik doładowania stawia cegiełkę na cegiełce. Przy gwałtownym ruszeniu spod świateł Mazda 3 MPS zwija asfalt przed linią zatrzymania. Nie od hamowania, tylko od startu, chociaż hamulce również ma niczego sobie.
Wyraźny zastrzyk momentu obrotowego na przednich kołach sprawia, że kierownicę trzeba mocno i stanowczo trzymać w dłoniach. Układ kierowniczy pracuje ze sporym oporem i jest precyzyjny w swoim działaniu, co daje poczucie pewności prowadzenia. W tym momencie lepiej jednak nie majstrować przy radiu, tylko skupić się na ewentualnej korekcie toru jazdy. Gdy przednie koła są na nawierzchniach o różnych współczynnikach przyczepności, samochód bardzo lubi się wyrywać. Warto wierzyć w swój refleks – elektronika nie jest zbyt natarczywa i pozostawia kierowcy spore pole do popisu.


Zawieszenie jest twarde i daje tylko szczątkowe poczucie komfortu. Świetnie utrzymuje samochód w zakrętach, ale pod dwoma warunkami – nie przesadzasz z gazem i droga jest równa. Jeśli nie spełniasz jednego z warunków – zdziwisz się, jak szybko polecisz. Nieocenioną pomocą jest zaserwowane przez Mazdę doświetlanie zakrętów – warto wiedzieć, w którym miejscu czai się dziura lub studzienka kanalizacyjna we właśnie zbieranym zakręcie. Mazda 3 MPS na kiepskiej nawierzchni jest jak równowaga chwiejna – samochód jest nerwowy niemal na każdej nierówności.
Mocna strona prezentowanej Mazdy to również bardzo dobrze pracująca skrzynia biegów. Przełożenia wchodzą krótko, ciasno i z wyczuwalnym oporem, chociaż przy prędkościach obrotowych w okolicy czerwonego pola i zmianie z drugiego na trzeci bieg skrzynka lubi sporadycznie haczyć. Pierwsze dwa biegi są dość krótkie co sprzyja szybkiemu wejściu na obroty, ale dalej da się już jechać elastycznie, a niepozorny hatchback chętnie i lekko przyspiesza nawet do bardzo wysokich prędkości.

Wysiadka

Mazda 3 MPS to świetny samochód dla kogoś, kto lubi szczyptę ryzyka, nutkę szaleństwa i garść adrenaliny. Sportowa Mazda prowadzi się charakterystycznie dla bardzo mocnych aut z napędem na przednią oś, co wymaga od kierowcy skupienia i czujności. To bardzo szybkie auto, które przy codziennej jeździe oddaje do dyspozycji kierowcy wszystkie cechy miejskiego kompaktu, choć trzeba liczyć się z tym, że Mazda może być zachłanna na paliwo. Średnio podczas testu w uśrednionym cyklu mieszanym spaliła 12 l/100 km. Na koniec sprostuję, że zmierzone przyspieszenie trochę odbiega od katalogowego na niekorzyść auta, ale wynika to z problemów trakcyjnych na pierwszym i drugim biegu. Pamiętaj też, żeby przy zakupie Mazdy 3 MPS odłożyć kilka groszy na nieco bardziej rasowy wydech.
Artykuł pochodzi ze str:autokult.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz