wtorek, 24 lipca 2012

Honda Civic IX 1,8 Sport

Najnowsza generacja Hondy Civic to obecnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych modeli segmentu C. Po marcowej premierze w Polsce i towarzyszących jej pierwszych jazdach na trochę dłużej zawitała w redakcji wersja Sport z mocniejszym silnikiem o litrażu 1,8.
 Zeszłoroczna premiera była przyczynkiem do dyskusji na temat stylistyki Hondy, która wielu osobom wydawała się zbyt zachowawcza w stosunku do odważnego poprzednika. Dziewiąta generacja w porównaniu z ósmą wygląda na pewno łagodniej. Choć pomysł krągłej sylwetki nakreślonej jednym łukiem z mocno pochyloną przednią szybą został podtrzymany, to sama stylizacja nie jest już tak drapieżna, dynamiczna i awangardowa. Wszystko za sprawą przedniego i tylnego pasa, które sprawiają wrażenie, jakby wydoroślały.
http://www.comperialead.pl/a/pp_adserwer.php?link=e9c9013626bb600772ded81159e1738c
Projektanci nie zrezygnowali jednak ze wszystkich młodzieżowych smaczków znanych z Civica VIII, dlatego klamki drugiej pary drzwi zostawiono przy słupkach C, tylna szyba nadal jest dzielona, a lampy łączą się wspólnym profilem. W przypadku przednich reflektorów ciekawym akcentem jest obowiązkowa szara wstawka zderzaka ciągnąca się między kloszami i otulająca atrapę chłodnicy. Funkcjonalnym i dobrze wyglądającym dodatkiem są też montowane seryjnie światła do jazdy dziennej w technologii LED, osadzone nad przeciwmgielnymi.
Ocena wyglądu auta w tym przypadku musi być jak rachunek sumienia – osobista. Mnie nowy Civic kojarzy się z ostatnią generacją spokojnego modelu Insight. Brakuje mu trochę stylistycznego temperamentu, którym kipiał poprzednik. To nie jest jednak ani przypadek, ani widzimisię zespołu projektantów – niektórzy starsi odbiorcy po prostu bali się odważniejszego starszego brata.

Po szybkim spojrzeniu na wygląd zewnętrzny w głowie pojawia się wyobrażenie na temat wnętrza. Jak się później okazuje – całkiem trafne. Projekt kabiny idealnie odzwierciedla to, co prezentuje sobą nadwozie. Półokrągłe centrum dowodzenia kojarzące się z Toyotą Suprą, które miałem w pamięci po przejażdżkach poprzednim modelem, odeszło w niepamięć, a na jego miejscu pojawiła się klasycznie podzielona konsola. Stonowane zegary analogowe (obrotomierz, temperatura cieczy chłodzącej, stan paliwa) w niebieskim kolorze osadzono w osobnych tubach, na środku znalazł się panel radia oraz klimatyzacji, a nad nimi rozciągnięto daszek skrywający cyfrowy prędkościomierz i kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego i-Mid, obsługujący również kamerę cofania.
Obsługa wszystkich funkcji jest intuicyjna prosta, przyzwyczajenia wymaga jedynie osobny przycisk wyłączania radia, które zazwyczaj gasi się wciśnięciem pokrętła głośności. System nagłaśniający jak na standardowe audio gra naprawdę bardzo przyzwoicie. Dodatkowo w podłokietniku znajduje się gniazdko 12V oraz wejścia AUX i wyprowadzone na kablu USB. Miejsca jest sporo, więc można umieścić tam na przykład dysk zewnętrzny z niezmierzonymi pokładami plików MP3.
Sportowy wizerunek modelu Civic zostały zepchnięty na bok kosztem komfortu i wyższej ergonomii. Widać to także po wielofunkcyjnej kierownicy, która nie wygląda już tak charakternie, ale ma grubszy, miękki i wygodny wieniec, którego chwyt jest przyjemny dla dłoni. Konsola centralna wygląda nowocześnie, ale brak jej tego futurystycznego polotu, który wywoływał ożywione dyskusje w przypadku poprzedniej generacji. Z drugiej strony nowy kokpit stara się otoczyć kierowcę i być jak najbliżej niego – a to kojarzy się z samochodami przeznaczonymi do szybszej jazdy.

Po zajęciu pozycji za kierownicą Civic nie urzeka swoją przestronnością, ale z drugiej strony nawet przy jeździe w cztery osoby trudno mu zarzucić braki w zakresie szerokości czy długości. Przyczyną wspomnianego wrażenia jest nisko przebiegający dach. Na przednich fotelach przy maksymalnym obniżeniu siedziska i wzroście 195 cm czubek głowy od podsufitki dzielą już tylko milimetry, natomiast tylna kanapa nie toleruje osób o takiej posturze. Pocieszeniem może być naprawdę duży i ustawny bagażnik mieszczący aż 477 l, z wygodnym i rozbudowanym systemem składania foteli Magic Seats – składane oparcia i podnoszone siedziska w proporcjach 60:40 maksymalnie dadzą 1210 l przestrzeni bagażowej i płaską podłogę.
Wróćmy jednak do fotela kierowcy, który ma jedną dużą zaletę i jedną dużą wadę. Pozytywnym zaskoczeniem są dość szerokie skrzydła oparcia, które stanowczo trzymają korpus w zakrętach i zapewniają stabilność zajmowanej pozycji. Po stronie z minusem zapisać muszę jednak brak regulacji pochylenia siedziska – tzw. kołyski, przez co w przypadku wyższego wzrostu męczy brak podparcia ud. Widoczność do tyłu za sprawą niewielkich lusterek bocznych również nie należy do najlepszych, ale podczas parkowania przyjdzie z pomocą kamera cofania zintegrowana z wyświetlaczem i-Mid.
Wygląd zewnętrzny i kompozycja kabiny z pewnością zostaną zaopiniowane przez każdego z osobna. Jednak niezaprzeczalnie mocną stroną nowej Hondy Civic jest rewelacyjne jak na kompakt prowadzenie, zawieszone między sportowymi wrażeniami a odczuciem komfortu – ukierunkowane bardziej w stronę tych pierwszych.
Tym, co najbardziej urzekło mnie w modelu Civic, jest rewelacyjnie czuły i precyzyjny układ kierowniczy o praktycznie zerowym martwym polu pracy. Najdrobniejszy ruch kierownicą przenoszony jest prosto na koła, a ze względu na nieprzesadzone wspomaganie i rozsądne przełożenie pozwala to utrzymać bardzo wysoką pewność przy zadawaniu kierunku jazdy. Nie gorzej sprawuje się manualna skrzynia biegów, o krótkim i precyzyjnym skoku lewarka zakończonego wygodną w uchwycie kulką. Biegi wchodzą stanowczo, szybko i z lekkim oporem, jednak zdarzyły się sytuacje, w których jedynka bez rozmieszania odmawiała współpracy.
W Hondzie Civic wszystko pracuje lekko, sprawia wrażenie solidnego i zachęca do dynamicznej, choć niekoniecznie szybkiej jazdy. Sztywno zestrojone zawieszenie, które przy tym całkiem skutecznie tłumi poprzeczne nierówności, pozwala kierowcy na gwałtowne manewry, nie strasząc przechyłami czy utratą przyczepności na kołach. Tył bazujący na belce skrętnej bez kompleksów nadąża za opartym na kolumnie MacPhersona przodem.
Niewysilona jednostka napędowa nadaje przy tym charakterystyczne dla Hondy tempo. Chcesz być szybki? Kręć wysoko. Dlatego silnik benzynowy i-VTEC o pojemności 1,8 l zamontowany w prezentowanym egzemplarzu najlepiej czuje się powyżej 4000 rpm i bardzo chętnie nabiera prędkości obrotowej. Civic dopiero wtedy zaczyna pokazywać pazur, a dzięki bardzo dobremu wyciszeniu kabiny nie męczy pasażerów.

Całkiem dobrze wypada również zużycie paliwa. Bez większych wyrzeczeń w cyklu mieszanym z naciskiem na miejski Honda Civic zadowoliła się średnio 8,5 l benzyny na 100 km. Wynik ten można znacznie obniżyć, a producent zapewnił kierowcy kilka narzędzi, które mu w tym pomogą.
Najmniej angażującym i najprostszym jest asystent zmiany biegów, który podpowiada, kiedy wpiąć wyższy bieg. Przy prędkościomierzu znajdują się też kolorowe ikony, które zależnie od ekonomii jazdy przybierają zielony, turkusowy lub niebieski kolor. Drugim dodatkiem jest popularny w ostatnim czasie system Start&Stop, który w Hondzie sprawuje się naprawdę dobrze i nie przeszkadza podczas normalnej eksploatacji. Nie zdarzyło się, aby zdławił silnik lub opóźnił rozpoczęcie jazdy. Nie przeszkadza, a zauważalnie wpływa na zużycie paliwa. Najcięższa artyleria – dla masochistów – to tryb jazdy ECON. Najłatwiej opisać go jako głodnego psa w kagańcu przy misce z ulubionym pokarmem. Civic chce jechać, ale ECON mu na to nie pozwala. Według mnie nadaje się on tylko do jazdy w korku, aby pomiędzy kolejnymi załączeniami Start&Stop nie dawkować czułym pedałem przyspieszenia zbyt dużo paliwa.
Zastanowiła mnie jeszcze jedna rzecz. W katalogu Hondy przy modelu Civic są do wyboru cztery opcje wyposażenia: Executive, Sport, Comfort oraz S. W każdej z nich znajduje się ten sam silnik o tej samej wartości maksymalnej mocy i momentu obrotowego oraz ta sama przekładnia. Samochody różnią się od siebie skrajnie – o 61 kg masy własnej, a wartości przyspieszeń 0-100 km/h zależnie od opcji wyposażenia wynoszą od 9,7 do 8,7 s. Zdławienie osiągów alternatywą dla ubogiej gamy jednostek napędowych?
Najnowszy Civic IX generacji to sporny model, który trudno określić mianem udanego lub nie. Jego obecna forma z pewnością podzieliła fanów Hondy, ale trudno dyskutować z tym, że bardziej stonowana stylizacja w połączeniu ze świetnym prowadzeniem przyciągnie również rzeszę nowych klientów.
Artykuł pochodzi ze str: http://autokult.pl
http://autokult.pl/author/rafal-warecki

1 komentarz:

  1. Witam
    Ciekawy blog, ciekawy artykuł. Mam bloga o podobnej tematyce zapraszam może znajdziesz coś ciekawego dla siebie http://blogsamochodowy.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń